Blog

środa, 27 maja 2015

Jelenie rogi - o instalacji Myeongbeom Kim na Art Basel Hong Kong

Jedną z najbardziej obleganych instalacji podczas Art Basel Hong Kong była dzieło Myeongbeom Kim (ur. 1976, Busan). Ten koreański artysta przygotował niezwykle hipnotyzującą prace ukazującą jelenia. Niezwykłego jelenia bo posiadającego olbrzymie poroże. Wszystkie elementy instalacji były wykonane z naturalnych surowców. Czarne świdrujące oczy zwierzęcia twórca wyrzeźbił z kamienia tak, aby wyglądały jak żywe. Niesamowicie umiejętnie połączone zostały gałęzie z naturalnymi rogami jelenia, przez co nawet z bliska wyglądały jak realne poroże. Poprzez te dwa pozornie proste zabiegi (oczy i rogi) udało się artyście przeobrazić smutne wypchane zwierzę w ducha zwierząt - symbol długowieczności.

Miłośnikom anime praca ta na pewno skojarzy się z wizerunkiem Shishi Gami - ducha lasu z "Księżniczki Mononoke" w reż. Hayao Miyazakiego. To dzieło japońskiego twórcy przepełnione jest proekologicznymi przesłaniami, podobnie jak instalacja Myeongbeoma Kima, która apeluje o poszanowanie przyrody poprzez ukazanie jest niezwykłości i piękna.

Wszystkie prace Myeongbeoma Kima charakteryzują czasami humorystyczne, a czasami ironiczne, kontrastujące zestawienia przeciwstawnych elementów - przedmiotów, roślin, zwierząt - żywych i martwych, naturalnych i sztucznych, lekkich i ciężkich. Te zazwyczaj absurdalne i zawsze proste kompozycje są w duchu bardzo dadaistyczne. Szokują i pobudzają do refleksji, przyciągają i odpychają ze względu na swój abjektalny charakter.
Więcej prac artysty można objerzeć na www.myeongbeomkim.com

czwartek, 14 maja 2015

Pozorna pustka, czyli o obrazach Qiu Shihua

W malarstwie Qiu Shihua (ur.1940, Zizhong, prowincja Syczuan) Zachodni krytycy dostrzegają przede wszystkim wpływ Impresjonizmu, z którym artysta zetknął się podczas studiów we Francji w latach 80 XX wieku. Niektórzy badacze próbują zaliczyć twórcę do minimal artu, inni do nurtu abstrakcji monochromatycznej. Według mnie jednak nie mieści się on w żadnej z nich, ponieważ pomimo zapożyczenia Zachodniej techniki (malarstwa olejnego), jego obrazy powstają w oparciu o estetykę tradycyjnego, chińskiego malarstwa tuszowego. Przesiąknięte są filozofią Wschodu.

Element duchowy obecny w malarstwie pejzażowym, czyli obrazach gór i wód (shanshui hua), mający korzenie w przeplatających się teoriach taoizmu, buddyzmu chan, a także konfucjanizmu, był istotną częścią tworzenia, ale również odbioru dawnej sztuki w Chinach. Świadczą o tym słowa artysty, który o swoich obrazach mówi w następujący sposób:
Dla mnie północ, południe, wschód lub zachód nie liczą się, ani czerwony, żółty czy niebieski, a na pewno nie przeszłość, teraźniejszość lub przyszłość. Z niekończącą się pustką w sercu, nic nie zyskuję i nic nie tracę, to jest jedno i to samo. Takie są moje prace: proste i jasne, spokojne i puste. Wszelkie byty i niebyty są ukryte w nich, całkowicie samowystarczalnie. W zerowym punkcie oryginalne oblicze duszy ujawnia się [Wypowiedź artysty ze stycznia 2005 roku].
A jak my odbieramy, postrzegamy obrazy Qiu Shihua? Początkowo z daleka widzimy prawie biały, monochromatyczny obraz – Pustkę. Następnie zbliżając się nieco bliżej płótna przed naszymi oczyma zaczynają wyłaniać się lewie widoczne pejzaże, dostrzegamy szerszą gamę bieli i szarości. Podchodząc zaś blisko dostrzegamy, że obraz namalowany jest niezwykle rozcieńczoną farbą (nawiązanie do malarstwa tuszem), w kolorze czerwony, żółtym i niebieskim. To, co wydawało się białe zostało namalowane przy użyciu trzech podstawowych barw.

Silke von Berswordt Wallrabe podczas konferencji „Negotiating Difference. Chinese Contemporary Art in the Global Context”, która miała miejsce w Berlinie w 2009 roku, wysunęła na podstawie spotkania z pracami artysty oraz bazując na teoriach fenomenologii tezę, że znacząca jest sama czynność recepcji dzieł Qiu Shihua, a nie tylko ich „temat”. Zmienność odbioru ze względu na miejsce, z którego są oglądane, ilustruje znakomicie iluzyjność i płynność Rzeczywistość oraz subiektywność percepcji.
Malarstwo artysty świetnie odzwierciedla także chińską teorie yin xian, czyli „ukrytego – widocznego” w sztuce. Bu Yantu żyjący w czasach dynastii Qing (1644-1911) opisał ją w słowach:
Wszystko ponad Niebem ma swoją widoczną i ukrytą stronę. Widoczny jest zewnętrzny aspekt rzeczy, czyli ich yang; ukryty jest wewnętrzny obraz rzeczy, czyli ich yin. Jedno yin, jedno yang, oto jest Dao. (…) Pejzaż, który fascynuje malarza, powinien mieć równocześnie te dwa aspekty – widoczny i ukryty. (…) Obecność bez kształtu, lecz mająca niezawodną wewnętrzną strukturę. By ją oddać, winno się dać upust całej sztuce jawności i ukrycia!
Obrazy Qiu Shihua ukrywając realistyczny temat - pejzaż, odkrywają jednocześnie przed odbiorą rzeczywistość metafizyczną, płaszczyznę spotkania artysty z widzem.

środa, 15 kwietnia 2015

Mapy chmur koreańskiego artysty Younghun Kima

Czy to góry, czy to chmury? Zachwycają swoją barwnością i fraktalową strukturą. Przywodzą na myśl buddyjskie tanki, na których Buddowie i bodhisattwowie zasiadają na lotosowych tronach i kolorowych chmurzastych podestach. Swoją kompozycją nawiązują też do pejzaży wykonanych w technice wschodnioazatyckiej malarstwa tuszowego, na którym skalne wzniesienia, wodospady, rzeki i chmury przeplatają się ze sobą, i po których wodzimy wzrokiem nie mogąc nadziwić się pięknu szczegółów.

Obrazy Younghun Kima (ur. 1964, Seul) to współczesna wariacja na ten temat. Jego "Mapy chmur" to pogodzenie dawnych tradycji artystycznych ze nowoczesnością. Według artysty są wędrówką pomiędzy różnymi wymiarami, pomiędzy niebiosami a ziemią, transcendencją a rzeczywistością.

Dziękuję galerii Choi&Lager za możliwość wykonania zdjęć prac artysty podczas Art Central 2015.

wtorek, 07 kwietnia 2015

Dialog z ikonami kultury. O prezentacji Funa Ye na Art Central

Jedną z ciekawszych propozycji na tegorocznych targach Art Central w Hong Kong był projekt "Female in Art History" chińskiej artystki Funa Ye (ur. 1986, Kunming), którą prezentowała galeria L-Art z Chengdu. Ta młoda autorka multimedialnych realizacji studiowała zarówno na Chińskiej Akademii Sztuk Pięknych w Pekinie (najbardziej prestiżowej uczelni w kraju), jak i w brytyjskim koledżu. Na bazie tych dwóch doświadczeń naukowo-zawodowych, ale jednocześnie kulturowych, powstają projekty pełne satyry, której ostrze trafia w wizerunki historyczne oraz współczesną popkulturę. Pisząc o nich muszą paść dwa słowa wytrychy: kamp i symulakrum.

Cechy estetyki kamp wskazała jako pierwsza Susan Sontag w 1964 roku. Określiła ją jako w wrażliwość na sztuczność, teatralność, ironię, przesadę, ekstrawagancję i stylizację. Wszystkie te przymioty możemy łatwo odnaleźć w pracach Funa Ye, ale także u Wang Qingsong - prekursora takiej stylistyki na gruncie chińskim. Oboje artystów zmierzyło się kilkakrotnie w swojej twórczości z arcydziełami Leonarda da Vinci oraz innych mistrzów malarstwa europejskiego, w tym angielskich Prerafaelitów. Prowadziło dialog z ikonami kultury, tworząc ich kolejne symulakra. Bowiem odniesiem dla ich kopii nie były oryginalne dzieła, lecz obecne w kulturze, a nawet popkulturze powielane wielokrotnie wizerunki.

Znacząca inspiracją dla artystki obok klasyków malarstwa europejskiego byli również Frida Kahlo, Man Ray i Jeff Koons. Prezentowany na Art Central projekt składał się z fotografii, projekcji wideo umieszczonych w złotych ramach na wzór malarstwa olejnego oraz stojących i wiszących plansz - przypominających reklamowe standy. Funa Ye w ten sposób igrała zarówno z tematem kopiowanych prac, jak i z ich formą/ materią wykonania słynnych dzieł. Skopiowała i prezentowała ikony kultury przy użyciu współczesnych technik reprodukcyjnych, a ich słynnym bohaterkom nadała własne rysy twarzy.

Więcej prac artystki można obejrzeć na jej stronie www.funaye.com

Dziękuję galerii L-art za możliwośc wykonania dokumentacji fotograficznej prac Funa Ye na ich stoisku podczas targów Art Central.

niedziela, 29 marca 2015

Instalacje Cao Fei w ramach Art Basel Hong Kong

Zgodnie z zapowiedzią sprzed mojego wyjazdu do Hong Kong, prezentuję poniżej kilka zdjęć i zapis wideo dokumentujący instalację Cao Fei "Some Old, Brand New", która była wyświetlana na wieżowcu ICC znajdującym się na Kowloonie.

Instalacja Cao Fei znakomicie wpisuje się w kontekst miasta. Nawiązuje do słynnych ilumuminacji, które można oglądać każdego wieczoru spacerując po nabrzeżu. Lokalane firmy i międzynarodowe korporacje ozdabiają swoje siedziby barwym oświetleniem, aby podkreślić swój potencjał gospodarczo-finansowy. Wzbogacają w ten sposób jednocześnie estetykę Hong Kongu, dla którego nie obca jest sztuka preznetowana na ulicach i parkach.

W ramach Art Basel Hong Kong można było obejrzeć jeszcze jedną realizację Cao Fei. W sekcji "Encounters" ("Spotkania"), gdzie swoje duże przestrzenie instalacje prezentowało kilkunastu, zaproszonych przez organizatorów targów, artystów z całego świata, dostępny był projekt "Nu River". Składała się on z wojskowego namiotu udekorowanego grafikami oraz chorągiewkami mającymi kojarzyć się z tybetańskimi flagami modlitewnymi oraz projekcji wideo.

Wyświetlany wewnątrz namiotu film opowiadał historię młodych Chińczyków, którzy postanowili osiedlić się w wyludnionym miejscu na skraju rzeki. Dotykał problemów z jakimi borykają się mniejszości kulturowo-narodowe w Chinach, a także poruszał kwestię ekologii oraz braku edukacji w tym zakresie w CHRL. Te dwie drażliwe dla władz tego państwa sprawy, zostały w tym projekcje ukazane z dużą dozą humoru i wyczucia estetycznego, ale jednocześnie z wyczuciem oraz z uwrażliwieniem na społeczne potrzeby.

środa, 25 marca 2015

Marzec 2015 w Hong Kongu - targi sztuki i niezapominany perfromans Scarlet Yu

Tegoroczna wiosna w Hong Kongu obfitowała w wydarzenia artystyczne. Obok znanych na całym świecie, olbrzymich targów Art Basel, które odbywały się w nowoczesnym HKCEC, tym samym czasie (14-17 marca) miał miejsce również bardziej lokalny bazar sztuki Art Central (w specjalnie w tym celu skonstruowanych namiotach na nabrzeżu portowym), a także kilka festiwali w różnych dzielnicach miasta. Ogrom wydarzeń, spotkań, prezentacji, wykładów, akcji artystycznych itp. mógł przytłoczyć każdego. Co wybrać, gdzie się udać, co zobaczyć?

Ja po jednym dniu spędzonym na ekspozycji Art Basel (o kilku ciekawych pracach napiszę w kolejnych wpisach) postanowiłam przenieść się następnego dnia do industrialno-mieszkalnej dzielnicy Chai Wan. Tam odkryłam bardzo interesujące miejsce – WING Platform for Performance, przestrzeń stworzoną specjalnie z myślą o artystach performerach.

Miała przyjemność uczestniczyć/ być częścią akcji Scarlet Yu pod tytułem „Read MEmory”. Zostałam zaproszona do pokoju zaaranżowanego w stylu japońskiego zen, gdzie artystka na małym stoliczku rozłożyła przed mną karty, a następnie kazała wybrać trzy symbolizujące przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Tak zaczęła się podróż po jej i moim życiu. Odkrywając kolejne karty Scarlet Yu snuła historię, która wpłynęła znacząco na jej los i twórczość. Za każdym razem opowieści towarzyszyła krótki pokaz - akt performatywny, który ilustrował, oddawała stany emocjonalne artystki towarzyszące istotnym wydarzeniom z jej życia, takim jak: rozstanie z pierwszą miłością, śmierć matki czy poznanie życiowego partnera.
Całe spotkanie artystyczne trwało niemal godzinę, podczas której uczestnik/uczestniczka - tym razem ja - podążał/ła ścieżkami wyznaczonymi przez wróżebne karty przez życie Scarlet Yu. Nawiązanie do bardzo popularnych w Azji seansów wróżbiarskich stanowiło wyjście do pokazania przy użyciu niezwykle minimalistycznych środków bogactwa uczuć i emocji zapisanych na/w ciele artystki - jej historii, która jednocześnie jest uniwersalną opowieścią każdej kobiety.

sobota, 07 marca 2015

Cao Fei - gość specjalny Art Basel Hong Hong

Chińska artystka Cao Fei (ur. 1978, Kanton) będzie gościem specjalnym tegorocznego Art Basel Hong Kong. Spotkanie z nią będzie otwierało serię wydarzeń artystycznych towarzyszących tym międzynarodowym targom. Dodatkowo od 13 do 17 marca na fasadzie 490 metrowego wieżowca Internatinal Commerce Centre (ICC) będzie wyświetlana jej praca, zatytułowana "Some Old, Brand New". Mam nadzieję udokumentować to widowisko i podzielić się z nim z Wami niebawem.

Cao Fei jest artystką multimedialną. Tworzy serie fotograficzne, wideo, interaktywne projekty dostępne sieciowo oraz wykonuje performansy. Wszystkie jej prace komentują chińską rzeczywistość, a wiele z nich ukazuje zderzenie się marzeń jednostki z twardą rzeczywistością szybko modernizującego się kraju. Opowiada o tym między innymi seria „Cosplayers” (2004 r.).
Fotografie składające się na ten projekt ukazują młodzież wcielającą się w postacie ze znanych mang, anime i gier komputerowych, między innymi z „Rycerzy Zodiaku” (ang. „Saint Seiya”, autorstwa Masamiego Kurumady). Jej bohaterowie odgrywają sceny pojedynków (na przykład w „Deep Breathing” i „Tussle”), porwań, lecz również można ujrzeć ich wędrujących po obrzeżach i centrum Kantonu. To przemysłowe miasto znajdujące się w specjalnej strefie ekonomicznej Delty Rzeki Perłowej (PRD) jest także bohaterem fotografii.

Najciekawsze jednak zdjęcia z tej serii Cao Fei to te ukazujące cosplayerów po powrocie do domu. Uderza w nich silny kontrast pomiędzy rzeczywistością a kreowanym przez młodzież światem fantazji. W pracy „A Ming at Home”, jeszcze niedawno walczącą wojowniczkę, siedzi na krześle obok swojego ojca. Ten zaczytany w gazecie nie zwraca uwagi na córkę, która zabija czas, bawiąc się swoim telefonem komórkowym. Brak między nimi jakiejkolwiek relacji. Wnętrze mieszkania jest raczej ubogo wyposażone, oprócz zabytkowych dwóch siedzisk i stoliczka. One, zapewne rodzinna pamiątka – symbol przeszłości, podobnie jak dziewczyna w swoim dziwnym kostiumie, nie pasują do otoczenia.

Dziwny dysonans dostrzegalny jest także w pozostałych fotografiach. W nich wszystkich na pierwszy plan wysuwa się brak porozumienia pomiędzy pokoleniami. Przyczyn takiej sytuacji można szukać w rozdarciu wewnętrznym młodzieży. Co jest tego przyczyną? Harold Grieves twierdzi, że: Nowe pokolenie jest nie tylko naznaczone konfliktem pomiędzy tradycyjnymi wartościami a ukradkową obietnicą przewidywanej przyszłości, lecz wręcz „strachem przed włączeniem jej w brutalny koszmar społeczeństwa opartego na kombinacji totalitarnej polityki z materializmem.
Więcej prac artystki można obejrzeć na stronie www.caofei.com

sobota, 28 lutego 2015

Matka i córka. Twórczość He Chengyao

He Chengyao (ur. 1964, Chongqing) poświęciła swojej rodzicielce kilka performansów zapisanych w postaci fotografii i prac wideo. O impulsie do ich powstania mówiła tak:
“Mama and Me" stworzyłam latem 2001 roku. Po wykonaniu "Opening the Great Wall" wróciłam do mojego rodzinnego miasta, aby spotkać się z mamą. Kiedy przyjechałam, siedziała ona spokojnie na stołku, na dziedzińcu domu, półnaga, bawiąc się czerwonym jabłkiem. Stanęłam za nią i też zdjęłam górne odzienie. Wtedy po raz pierwszy ja i moja mama miałyśmy zrobione razem zdjęcie. Fotografia umożliwiła mi stanąć twarzą w twarz z historią szaleństwa mojej rodziny, którą starannie ukrywałam i unikałam przez długi czas. Pozwoliło mi potwierdzić więź rodzinną, która łączy mnie z matką i częściowo zaspokoić tęsknotę, sponad trzydziestu lat, za wsparciem, dotykiem i objęciem jej.
(tłum. - M.F-K, oryginał dostępny tutaj)

Powodem braku ciepłych relacji pomiędzy kobietami była umysłowa choroba matki artystki, która była konsekwencją załamania nerwowego, wywołanego represją społeczną wynikającą z posiadania nieślubnego dziecka. Podczas ataków choroby kobieta zdejmowała swoje ubrania i krzycząc biegała wokół wioski. To pogłębiało marginalizację jej rodziny i powodowało, że jej sąsiedzi zmuszali ją do poddawania się różnego rodzaju, często bolesnym, kuracjom leczniczych, w tym akupunkturze i ludowym praktykom.
Cierpienie psychiczne i fizyczne rodzicielki odcisnęło piętno na córce, która w okresie dojrzewania zaczęła utożsamiać się z szaleństwem matki. Częściowo uporała się z traumą przeszłości poprzez swoją sztukę. Z tego powodu swoje performance dedykowała Beuysowi, który tak jak ona leczył się poprzez swoją twórczość.

Zainspirowane spotkaniem z matką powstały prace tj.: „My Mother and Me” oraz „Testimony”. Pierwsza z nich to siedem zdjęć utrwalających zbliżenie się do siebie kobiet. Na rozpoczynającej opowieść fotografii obecna jest sama rodzicielka, siedząca z jabłkiem, na drugiej pojawia się za jej plecami artystka, ale z niewidoczną twarzą, a na kolejnej prześledzić można, jak zdejmuje swoją bluzkę i nawiązuje kontakt wzrokowy z matką, aby na ostatniej ujrzeć, jak He obejmuje tą, która dała jej życie. Piąta z nich, ukazująca starszą kobietę spoglądającą na córkę, stała się początkiem tryptyku „Testimony”.
Powtarza on schemat użyty w poprzednim dziele He Chengyao, w którym dziecko trzyma ręce na barkach siedzącego przed nim rodzica. Tym razem jednak centralną fotografię zajmuje artystka i jej syn, a trzecią sam potomek performerki. Doris Sung, chińska krytyczka sztuki, sugeruje, że chłopiec przerywa sznur kobiecego cierpienia. Jednocześnie jednak zrywa także matrylinearność, zwłaszcza mając na uwadze chińską politykę ograniczająca liczbę narodzin dzieci w rodzinie. Jako mężczyzna nie urodzi dziecka, które stanęłoby za nim.

wtorek, 24 lutego 2015

Pajęczyny (nie)pamięci. O Instalacjach Chiharu Shioty

W kulturze europejskiej pająk i jego sieci przywołują mit Arachne - księżniczki greckiej, którą Atena z zazdrości o kunszt tkacki zamieniła w to maleńkie zwierzę. W japońskiej natomiast obecna jest jorōgumo - kobieta-pająk, demonica uwodząca mężczyzn za pomocą gry na biwie, aby ich następnie opleść swoja siecią i pożreć. Obie te postacie i związane z nimi opowieści stanowią konteksty przestrzennych instalacji Chiharu Shioty (ur. 1972, Osaka).

Charakterystyczne dla twórczości tej artystki są nici ciągnące się od specjalnych przedmiotów, często ubrań, a jednocześnie oplatające, wypełniające całą przestrzeń wystawową. Pajęcze sieci, w które budzą niepokój i zaciekawienie. Otulają i bronią dostępu do ukrytych w nich symbolicznych obiektów - kobiecych sukni, fortepianów, biurek, walizek i butów wszelkich rozmiarów i fasonów. Zapomnianych czy porzuconych?

Sieci czarnych nici budują sentymentalny nastrój - tak specyficzny dla wizyt na strychu babci, gdzie ukryte są pamiątki z przeszłości, czerwone zaś przywodzą na myśl krwawe linie, linie pokrewieństwa albo życia. Budzą refleksję na temat przemijania pojedynczej osoby, lecz także martyrologii.

Zwielokrotnienie, namnożenie, powielanie to cecha wyróżniającą instalacje Chiharu Shioty. Artystka komponuje nie tylko sieciowe enviromenty, lecz również tworzy niezwykłe konstrukcje - rzeźby z okien, walizek i starych mebli. We wszystkim jej dziełach przewija się, łączący je, motyw (nie)pamięci.
Więcej prac artystki można obejrzeć na jej stronie www.chiharu-shiota.com